Lokalizacja: loniaczek / Mój pierwszy raz 

Mój pierwszy raz

Napiszę teraz o moim pierwszym spotkaniu z seksem. Nie bardzo mi to wychodzi, ponieważ poza ciekawością nie ma tu chyba żadnego pozytywnego uczucia. Nie wybrałam partnera z którym chcę to zrobić, nie wybrałam miejsca gdzie chcę to zrobić, ani nawet pory. Wszystko dzieje się tak jakby bez mojego udziału. Czuję się jak liść, który wiatr przyniósł pod drzwi ludzi, a ponieważ leżę na podłodze, to łatwo mnie podeptać. Mężczyzna zbliża się do mnie w oczekiwaniu na nagrodę, którą ma dostać za to, że pozwolił mi zostać u siebie w domu. A ja coraz bardziej zaciskam się w sobie. Jego ręce szybko zdejmują ze mnie ubranie. Wstydzę się jego wzroku, boję się jego rąk. Ręce wykonują gwałtowne ruchy po moim ciele, jeszcze jedna, ostatnia obrona, która przychodzi mi do głowy. Zaciskam z całych sił nogi. Ale to też nic nie daje. On jest silniejszy. Poddaję się. Gdy jego członek wchodzi we mnie głęboko, mam wrażenie jakby mnie cos rozrywało. Ból, który czuję sprawia, że wpadam w otępienie. Jak przez mgłę widzę jego poruszające się rytmicznie ciało. Czuję przygniatający mnie ciężar i żal. Straszny żal, który ściska moje gardło, nie daje mi oddychać, a łzy spływają potokiem po moich policzkach. Padają słowa: -”Nie płacz, bolało.” Co ja mam powiedzieć, przecież jak powiem prawdę, to nie będę miała gdzie mieszkać. “Tak, trochę” - odpowiadam. I zamykam się się w sobie na seks, na mężczyznę, na własne odczucia. Mężczyzna z którym mieszkam ma trzeb braci. Wszyscy przyglądają mi się jak pies przygląda się smacznej kości, którą by chętnie zjadł. Unikam tych spojrzeń, staram się pomagać ich mamie w prowadzeniu domu. I znowu docierają do mnie głosy na temat mnie i mojej mamy. “No niedaleko pada jabłko od jabłoni, poszła do chłopaka i mieszka z nim bez ślubu, cała matka”. Na te słowa reaguję bardzo gwałtownie. Ślub, Boże, muszę szybko wziąść ślub. Ale nie mam pieniędzy, właściwie nie mam nic, jak to zrobić?

W domu, którym jestem co chwila wybuchają awantury. Właściwie nie wiadomo o co. Ale są gwałtowne i bardzo przykre dla mnie. Postanawiam: “Szukam dla siebie mieszkania”. I znajduję starą, odrapaną suterynę, pół metra pod ziemią. Z okien widzę tylko nogi przechodniów. Przede mną była tam melina w której sprzedawano alkohol. Ale teraz nie ma to dla mnie żadnego znaczenia, chcę być już u siebie. Nie chcę nikomu przeszkadzać. Poczucie winy, najgorszy z naszych doradców pcha mnie dalej i dalej. Mebluję to pomieszczenie starymi meblami, które ściągam skąd się da. Śpimy na starym drewnianym łóżku, pod nami kartony, które przynoszę ze sklepu a przykryci jesteśmy płaszczami. To moje pierwsze małżeńskie łoże. Ale nic się nie liczy, jest moje i chyba tutaj już nie będę przeszkadzać. Szybko, bo to trzeba zrobić szybko, pożyczam pieniądze na mój ślub. Mojemu przyszłemu mężowi kupuję garnitur i białą muszkę w czarne grochy. A dla siebie pożyczam sukienkę i welon, ponieważ nie starcza już pieniędzy. I jestem szczęśliwa, teraz juz mogę obalić wszystkie oskarżenia, jakie padają pod moim adresem. Całą noc sama przygotowuję jedzenie na moje wesele. Mój przyszły mąż szoruje podłogę, ponieważ jest z surowego drewna. Jedziemy do ślubu, jest godzina dwunasta w południe, świeci słońce i śnieg trzeszczy pod butami. Mimo to, że jest zimno, ja czuję tylko gorąco. Ściskam w rękach bukiecik z żonkili i wierzę w to, że te wiosenne kwiaty przyniosą także wiosnę w moje życie. Urzędnik stanu cywilnego każe włożyć obrączki na palec a mnie paraliżuje strach. Boże, żeby tylko nie zauważył, że to tombak a nie złoto. Tylko to mogłam kupić za pożyczone pieniądze. Kiedyś wymienimy je na złote, ale teraz niech to się już skończy. Jeszcze ksiądz, no tak, jeszcze on nas powiąże węzłem małżeńskim. I nareszcie jedziemy do domu. W suterynie wszystko już przygotowane na stole. Wpadam pierwsza, odpinam welon i zaczynam podawać do stołu. Druga żona mojego ojca woła mnie na bok i mów: “Powinnaś zrozumieć, że twój ojciec ma już nową rodzinę i nie powinnaś się już z nim widywać. Nic się nie odzywam, serce ściska mi olbrzymi żal, chcę tylko aby to się już skończyło. Jestem bardzo zmęczona.

Mijają dni a ja nie muszę się juz bać, że ktoś powie mi o życiu na kocią łapę. Mój mąż cały czas oblewa z braćmi nasz ślub. Pieniądze sie kończą a oni dalej piją. Teraz już piwo, ponieważ nie stać mnie na wódkę. Wpadam w szał i wyrzucam wszystkich z domu. I teraz dopiero zaczyna się piekło. “Jakim prawem wyrzucasz moich braci”, uderzenie w twarz jest dla mnie tak zaskakujące, że nawet się nie bronię. Mąż rzuca się na mnie i rozrywa bluzkę. Czuję szum w uszach i zaskoczenie pomieszane z rozpaczą. Czy to już koniec mojej bajki o moim domu, o moim szczęściu? Patrzę teraz na mój bukiecik z żonkili, dlaczego, dlaczego nie przyniosłeś wiosny w moje życie, dlaczego nie umiem mówić nie?

Okazuje się, że tak jak w życiu, tak i w kontaktach z partnerem najważniejsze jest, aby umieć mówić NIE. Uczymy się tego bardzo boleśnie. Bo przecież nie lubimy mówić NIE i nie chcemy aby ktoś do nas mówił NIE. Dlaczego nie lubimy mówić NIE? Prawdopodobnie umysł podsuwa nam zaraz obraz straty. A co takiego tak naprawdę możemy stracić? Nasze złudzenia. Im szybciej przestaniemy się w nie otulać, tym lepiej dla nas. Ponieważ złudzenia zaślepiają nas na nasze świadome wybory. A satysfakcjonujący seks jest przecież naszym wyborem. Dlatego nie zgadzajmy się na to co mamy, jeżeli nam to nie odpowiada. Wtedy wbrew pozorom możemy tylko zyskać. A co się dzieje jak ktoś nam mówi NIE? Pojawia się rozczarowanie, poczucie skrzywdzenia, albo jeszcze inny kwiatek z naszego ogródka. Ale to tylko kwiatek, który ma swoje korzenie, możemy je obejrzeć i zrezygnować z tego kwiatka. Nasz umysł to ogród w którym rosną tylko te kwiaty, które podlewamy.
Długo zastanawiałam się nad zdaniem: "W związku potrzebny jest kompromis". Co to znaczy dla was? Bo ja się z tym NIE zgadzam. Kompromis dla mnie oznacza usprawiedliwienie czegoś co juz dawno przestało nam odpowiadać. Ale boimy się tego stracić i nie mamy odwagi powiedzieć NIE. Dzieci kompromisu są myśli: "NIE mogę go stracić", "co on sobie pomyśli" i.t.d., w myśl piosenki: "nie dokazuj miła, nie dokazuj, nie jest przecież z Ciebie wcale taki cud" . A to jest największa bzdura pod słońcem. I tu dotykamy sedna sprawy: jesteś cudem czy nie? Jak myślisz? Jeżeli odpowiemy sobie na to pytanie, to zawsze będziemy mogli zrezygnować z tego co okaże się w nas nie takie cudowne. A jak zostaną w nas już same cuda, to możemy przeżyć nasz własny, cudowny seks. Bo wtedy bardzo będziemy chcieli się dzielić tymi cudami, które w nas są. Ponieważ cuda to mają do siebie, że najlepiej smakują, jak się z nim z kimś podzielimy.

EPILOG

Moim zamiarem było opisanie mojego życia a co za tym idzie, moich wyborów, aby Ci uświadomić drogi czytelniku, jak ważne dla naszego życia są nasze wybory. Im bardziej żyjemy w nieświadomości, tym więcej władzy oddajemy naszej podświadomości i realizują się w naszym życiu programy, które powstały na bazie doświadczeń z wielu żyć. Pod okładką książki znajdował się komentator, ale wpisy na nim uświadomiły mi, że książka wywołuje współczucie, a nie o to mi chodzi. Dlatego umieściłam e-booki, które pomogą Ci drogi czutelniku odnaleźć drogę do siebie i zwrócą uwagę na to, co naprawdę się liczy w życiu kazdego człowieka. Jeżeli jesteś zainteresowany, dokąd zaprowadziło mnie moje nieświadome życie i kto mnie z niego zawrócił, to zapraszam na moją stronę: www.lonia.za.pl

Dziękuję, że zechciałeś poświęcić swój czas i życzę Ci samych trafnych wyborów i spełnionego życia. Lonia

         Zaczaruj swój świat                                                                                                                                                            
Galeria Magiczna CzaryMary.pl
Prawdopodobnie najlepszy polski sklep ezoteryczny w Internecie. Książki ezoteryczne i magiczne, karty tarota, runy, płyty CD z medytacjami i muzyką relaksacyjną, obrazy energetyczne, biżuteria magiczna, rozwój duchowy.
http://www.czarymary.pl
         poznaj swoją drogę do domu

 


Copyright ©2007 by loniaczek
Kreator Stron www